Jeden z pierwszych artykułów dotyczących naszej szkoły ;-)
Zapraszamy do lektury!
Cały ten zgiełk.
Z racji, że artykuł jest płatny, z tekstem można zapoznać się tu:
Cały ten zgiełk. Jak uważnie słuchać w cywilizacji hałasu
- Zaczęło się od tego, że moja Nina wracała z przedszkola rozbita, milcząca, bolała ją głowa. Czuła się na tyle źle, że w ogóle nie chciała tam wracać – opowiada Kinga. – W końcu przyznała, że w przedszkolu jest za głośno.
- Z moją Kornelią - chodzi do trzeciej klasy podstawówki - jest podobnie – dodaje Magda. – Ze szkoły przychodzi zmęczona, na wszystko reaguje agresją. Potrzebuje dwóch godzin żeby się uspokoić. Z pewnością nie tylko ona z klasy.
- Nina poczuła się lepiej, gdy zaczęłam przyprowadzać ją do przedszkola trochę później. Dzieci są już wtedy w mniejszych grupach, więc i hałas nie jest tak uciążliwy – dodaje Kinga. – Zrozumiałam, co znaczy nadmiar bodźców, że dotyczy on człowieka w każdym wieku – od dziecka po staruszka.
Hałas w przedszkolach i szkołach to od lat poważny problem. Badania prowadzone głównie w podstawówkach potwierdzają to, co nauczyciele i uczniowie odczuwają w uszach i głowach, za co płacą stresem, zmęczeniem, podwyższonym ciśnieniem krwi i problemami ze snem – w placówkach edukacji jest za głośno. Poziom hałasu podczas przerw i na stołówkach sięga 80-90 decybeli (dB), tyle samo, co w czasie podchodzenia do lądowania samolotu pasażerskiego. Tylko, że samolot zwykle ląduje w parę chwil, a przerwa obiadowa trwa 20 minut. Swoje dokładają telefony – rozpraszają i tak już nadwątloną uwagę, atakują niekończącymi się powiadomieniami, filmikami, muzyką. Słabnie komunikacja między dziećmi, wpatrzone w ekrany przestają ze sobą rozmawiać. W takim otoczeniu spada stopień koncentracji i wydajność nauki, rośnie agresja. Tymczasem Światowa Organizacja Zdrowia rekomenduje, by poziom tła akustycznego w klasach wynosił nie więcej niż 35 decybeli.
Polskie prawo pracy określa normy hałasu, w jakim mogą przebywać pracownicy młodociani (16-18 lat) – maksymalny stopień to 80 dB. Gdyby więc szkolne korytarze były ich miejscem pracy, powinny znaleźć się tam tablice ostrzegawcze: „Uwaga! Hałas!”, a sami zatrudnieni zostaliby wyposażeni w stopery lub ochronniki słuchu. Takie nauszniki już trafiają do szkół – noszą je dzieci wysoko wrażliwe czy ze spektrum autyzmu.
W tym nadmiarze, w ciągłym męczącym szumie tracimy nie tylko cierpliwość. Gubimy też umiejętność uważnego słuchania. To dlatego Magda Świerczyńska-Dolot, Kinga Sygizman i Katarzyna Michalak z fundacji Audionomia napisały poradnik dla nauczycieli „Słuchaj aby zrozumieć. Audioedukacja dla szkół”. - Otaczające nas środowisko staje się coraz głośniejsze - mówi Magda. – Dlatego w naszej książce piszemy m.in. o ekologii akustycznej,
Ekologia akustyczna zajmuje się analizą relacji człowieka z otoczeniem dźwiękowym. Jej „ojcem” był kanadyjski kompozytor i pedagog muzyczny Raymond Murray Schafer, twórca terminu „pejzaż dźwiękowy”. W książce The Soundscape: Our Sonic Enviroment and the Tuning of the World (1977) pisał: „Zanieczyszczenie hałasem/szumem wynika z nieumiejętności uważnego słuchania. Szumy/hałasy to dźwięki, które nauczyliśmy się ignorować. Dzisiaj opór zanieczyszczeniu hałasem/szumem stawia się poprzez jego obniżenie. To jest negatywne podejście. Musimy dążyć do tego, by środowiskową akustykę uczynić programem pozytywnym. Jakie dźwięki chcielibyśmy zachować, wzmacniać, multiplikować?” Proponował więc projektowanie pejzażu fonicznego – eliminowanie dźwięków męczących, wyeksponowanie przyjemnych, kojących. Starał się też chronić ciszę. Inny kanadyjski kompozytor i performer, Alvin Lucier uważał, że słuchanie jest ważniejsze niż wydawanie dźwięków.
Szkoła bez dzwonków
Idea świadomego kreowania pejzażu dźwiękowego stopniowo trafia do naszych szkół. Choćby tej w gdańskim Nowym Porcie. Szkoła Podstawowa nr 55 wraz z przedszkolem nr 23 mieszczą się w dwupiętrowym budynku przy ul. Wolności. Od stycznia przerwy nie obwieszcza już stawiający wszystkich na nogi alarm dzwonka. Początek i koniec lekcji odmierza tylko zegar. Ze szkoły niedaleko jest do parku brzeźnieńskiego i plaży, wokół tylko niewysokie domy z ogródkami. Wiosennie rozćwierkana zieleń kusi, by czmychnąć ze szkolnych murów. I tak nieraz się dzieje. Klasa Vb z wychowawczynią Barbarą Szczemier -Szczemierską chodzi na spacery dźwiękowe.
- Pani podzieliła nas na grupy. Mieliśmy wyłapywać dźwięki: naturalne, mechaniczne, stworzone przez człowieka. Nagrywaliśmy je na dyktafon w telefonie – opowiada Olga, wygadana uczennica ze słuchawkami na szyi.
Które były najprzyjemniejsze?
Olga: - Szum wiatru, szelest liści. Szkoda, że nad morze nie poszliśmy.
- Spacer był tylko wokół szkoły, na dłuższy nie mieliśmy czasu – tłumaczy wychowawczyni. - Każda grupa miała za zadanie wynotować jak najwięcej dźwięków z danej grupy. Mieszkamy w dzielnicy portowej, ale brakuje mi syren, buczków. Kiedyś częściej się je słyszało. Spacery dźwiękowe to pokłosie warsztatów z Magdą Świerczyńską-Dolot, które mieliśmy w grudniu 2023 r.
Jak trafiła na Audionomię?
- Co roku w gdańskim Centrum Edukacji Nauczycieli organizowane są szkolenia dla nauczycieli – mówi Barbara. - Tam właśnie znalazłam warsztaty Audionomii. Zainteresowały mnie. Magda przysłała mi zestaw ćwiczeń na uważne słuchanie: spacery, nagrywanie pocztówki dźwiękowej z naszej okolicy. Z zadań, które szczególnie podobały dzieciom: Magda puszczała różne brzmienia, a dzieci je rysowały. Na przykład bicie dzwonu bim-bom, szczekanie psa, syrenę statku. Albo zatłoczone i wyciszone pomieszczenie.
- Godziny wychowawcze też często spędzamy na dworze – dodaje nauczycielka. - Pod hasłem „żywe słowo” idziemy do parku i tam czytam dzieciom książkę. Ostatnio była to „Wojna, która ocaliła mi życie” Kimberly Brubaker Bradley. Moja klasa to już nastolatki, a potrafią się zasłuchać w książce jak małe dzieci.
Dźwiękoczułość Barbara Szczemier-Szczemierska ma w sobie od dawna. – Pasjonuje mnie teatr, praca z ruchem i głosem. Gdy zaczęłam uczyć w tej szkole, zauroczyła mnie tutejsza sala teatralna. Pełna profeska: kurtyna, spuszczane mikrofony, oświetlenie, całe zaplecze… Jest potencjał. Chodźmy, pokażę pani.
Na korytarzu, choć nie ma wielkiego tłoku, czuję się jak w ptaszarni. Zgiełk, kakofonia głosów. Z ulgą zamykamy drzwi klasy teatralnej. W jednym końcu scena, w drugim przytulny kącik ciszy: wygodne pufy, na stoliku układanki.
Barbara: - Każdy od czwartej klasy wzwyż może tu przyjść, ochłonąć, zaczerpnąć spokoju. Jak jesteś wyczerpany hałasem, chcesz odpocząć w samotności – tu znajdziesz oazę. Wiele dzieci korzysta z tej możliwości. Nie tylko te ze spektrum autyzmu.
- Bardzo nie lubię jak jest głośno – mówi Dawid. Na szyi ma wielkie wyciszające nauszniki. – Zależy zresztą jaki mam dzień. Jeśli bylejaki - przychodzę tu odpocząć. Układam puzzle, albo siadam na pufie i po prostu się odcinam.
Hałas budzi w nim agresję. Nauszniki i kącik ciszy ułatwiają chłopcu funkcjonowanie w szkole.
- W 2023 roku w ramach programu Laboratorium Przyszłości przygotowaliśmy przedstawienie kukiełkowe „Trzy świnki”, dzieci same zrobiły kukiełki. Nagraliśmy z tego słuchowisko, było dostępne na facebooku szkoły – opowiada Barbara. – Bazowaliśmy więc na dźwiękach - były chrumkania, chrząkania. Oliwier, który rewelacyjnie wymawia głoskę „r” grał rolę wilka. Braliśmy też udział w konkursie na audiobook – z ósmą klasą nagraliśmy „Świteziankę”, z siódmą „Powrót taty”, a z moją klasą właśnie „Trzy świnki”.
Nie ma pani telewizora? A co na to mąż?
Audioedukacja może kojarzyć się z muzyką, przedmiotem, w ramach którego dzieci uczą się grać na cymbałkach, czytać nuty, poznają chopinowskie mazurki. To jednak co innego. Audioedukacja koncentruje się na naszym dźwiękowym otoczeniu, na jego świadomym odbiorze. Z wszechobecnego akustycznego smogu dzieci uczą się wyławiać poszczególne brzmienia, rozpoznawać je, nazywać, łączyć z emocjami. O! przejechała śmieciarka. Ale brzęczy tłuczone szkło, aż ciarki biegają po plecach. A teraz pisk mew! Na Żabiance, gdzie mieszkam, słychać je już od świtu. Bardzo to lubię, kojarzy mi się z letnią podróżą. Każda dzielnica, każde podwórko, każdy dom brzmi inaczej. Ma swój własny krajobraz dźwiękowy. Trzeba tylko otworzyć uszy. Przystanąć, zamknąć oczy i dać się porwać. Niestety wiele dźwięków to udręka. Gdy pytam o te szczególnie irytujące, piątoklasiści wymieniają: remont i wiercenie za ścianą (zwłaszcza w sobotę rano), szuranie widelcem po talerzu, „jak przylatują wredne ptaki i hałasują żeby mnie obudzić. Mewy na przykład. I wrony.”
Jak się czujecie w szkole pod względem hałasu?
Wiktoria: - Przyzwyczaiłam się.
Olga: - Jak piszemy sprawdzian na historii, trudno się skupić. Bo na kortytarzu inna klasa ma wf. I ciągle słychać krzyki: „No, podaj, rzuć!”
Barbara: - Nauczyciele już tak mają, że mówią głośno – wymóg, bo nieraz kilkoro uczniów mówi na raz. Każdy chce uwagi, i to teraz, natychmiast. Najgorsze są popołudniowe lekcje. Zmęczenie i przesyt dźwiękami sprawiają, że siada koncentracja. Są dni, gdy w szkole spędzam osiem godzin. Dobrze, że podczas przerw z głośników leci spokojna muzyka klasyczna albo szmer płynącego potoku. Telefony? W naszej szkole muszą być wyłączone. Nie tylko dlatego, że rozpraszają. Chodzi o to, by nie stwarzać okazji do zachowań nieakceptowalnych: nagrywania drugiego ucznia w toalecie czy w szatni, jak się przebiera, wrzucania tego do netu.
A jak się czujecie, gdy po szkole wracacie do domu? – dopytuję.
Seweryn: - Najlepiej z całego dnia.
Mimo zmęczenia, dzieci niekoniecznie szukają ciszy. Relaksują się przy muzyce: polskim rapie, „muzyczce z Minecrafta”. Kornel mówi, że lubi odgłos złączania klocków lego. Taki klik. Wiktorię cieszy poranne ćwierkanie ptaków, Kacpra uderzenia deszczu w szybę. Olga opowiada, że z tatą co roku jest pod namiotami. - I tak fajnie jest, gdy w lesie wszystko bzyczy i dźwięczy, koniki polne, szum drzew. Albo wichura, jaką przeżyliśmy nad morzem, prawie namiot nam zwaliło.
Alicja Barszczewska, nauczycielka wspomagająca w Vb przyznaje: - Mój mózg źle reaguje na idealną ciszę, w domu zawsze coś musi w tle grać. Kompletna cisza mnie męczy.
- Odwykliśmy od ciszy – stwierdza Barbara Szczemier-Szczemierska. - Niemal każde dziecko mówi, że obiady, kolacje je się w domu przy telewizorze. Mają w swoich pokojach komputery, laptopy, netflixa, do tego telefon – cały czas bombarduje je hałas. Dzieciaki dziwiły się , że nie mam telewizora i zapytały czy mam męża. Odpowiedziałam , że jestem mężatką i wówczas zdziwiły się , że mam męża bez telewizora. (Dziwiły się, że mam męża, a nie mam telewizora) „A co ma jedno z drugim?” – spytałam. Nie mogli zrozumieć, że mąż nie ogląda piłki )To co, pani mąż nie ogląda piłki?” A mnie drażni włączony telewizor. Nawet jeśli słyszę go przez ścianę, u sąsiada. U mnie wszystko się skupia wokół radia.
O potrzebie odpoczynku od natłoku bodźców mówiła styczniowa „Heweliada”, spektakl co roku przygotowany w dniu urodzin Jana Heweliusza, patrona nowoporckiej podstawówki. – W tym roku mottem były emocje, każda klasa losowała jedną z nich. Były radość, smutek, szczęście, nieśmiałość, przygnębienie, odrzucenie – opowiada wychowawczyni. - My mieliśmy relaks, Planetę Relaksu. W roli głównej wystąpiła Olga. Mówiła, że wyczerpuje ją nadmiar dodatkowych zajęć: pianino, basen, trening siatkówki, imieniny nielubionej ciotki… Ciągle coś: pośpiech, stres, mało spokoju. Marzy więc, by wreszcie się zrelaksować.
Posłuchaj kumaków nizinnych
Tę potrzebę dobrze rozumieją autorki podręcznika „Słuchaj, aby zrozumieć”. Pracując nad nim miały już za sobą trzy lata zajęć z audioedukacji. Przeprowadziły warsztaty w przedszkolach i podstawówkach, zorientowały się jak młode uszy reagują na poszczególne dźwięki, co im się podoba, a co denerwuje. W swej książce poza dawką teorii: czym jest dźwięk, jakie ma znaczenie w naszym środowisku, czym się różnią słuchanie świadome i nieświadome oraz praktycznymi poradami: jak zaadtaptować szkolną przestrzeń, by wyeliminować hałas, proponują konkretne scenariusze zajęć. To dziewięć godzin dla przedszkola, dwadzieścia pięć dla klas 1-3, dwadzieścia trzy dla 4-8. Dziewczyny chciałyby, by audioedukacja weszła do podstawy programowej, ale lekcje z tego przedmiotu można prowadzić też na polskim, przyrodzie, muzyce czy godzinie wychowawczej. Sprawdzi się też etyka, kiedy można zastanowić się jak hałas narusza nasze granice, jak zawalczyć o prawo do ciszy. Dla klas 4-8 polecają aplikację - decybelomierz. Uczniowie mogą na własne uszy przekonać się w jakich miejscach normy hałasu są przekraczane i jak to działa na zdrowie. Relaksacji (ale i treningowi uważności) służą nagrania terenowe Izabeli Dłużyk i Marcina Dymitera, w tym m.in. brzmienie drzew na wietrze, potoku, sztormu, głosy bogatki, indyczki, kosa czy kumaków nizinnych na mokradłach.
Skupienie się na urodzie dźwięków lasu, łąki czy po prostu codzienności bliskie jest japońskiej badaczce Yuriko Saito, autorce publikacji „Everyday Aesthetics”. Saito przekonuje, by słuchać głosu rzeczywistości, zastanowić się które dźwięki poprawiają nam nastrój, dają poczucie bezpieczeństwa, spokoju, przywołują pamięć wakacji, chwil z bliskimi. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak ważne są te dźwięki. Magda Świerczyńska-Dolot wspomina, że poczuliśmy to gdy zaczęła się pandemia. Izolacja, praca on-line, spotkania na timsach czy przez skype`a. Znikły niuanse w głosie rozmówcy, barwa głosu się rozmyła. Ten trudny czas należało utrwalić. Razem z Katarzyną Michalak wymyśliły więc projekt „Nie słyszę”. Przez internet zapytały za jakimi dźwiękami odseparowani od siebie ludzie tęsknią. Zwykle za tą niedocenianą codziennością: szumem kawiarni, śmiechem bliskich, nawet za startującymi samolotami, które przestały latać, a przez lata stanowiły tło życia jednego z respondentów. Ta prosta, mocna opowieść przemówiła – projekt zdobył nagrodę Prix Bohemia.
Wszystkie trzy działają z dźwiękiem od lat. To ich żywioł. Magda (Kociewianka, mieszka w Gdańsku) pracowała w Polskim Radiu i rozgłośniach prywatnych, dziś tworzy reportaże, audio przewodniki i podcasty jako freelancerka. Kinga (łodzianka) też zajmowała się dziennikarstwem radiowym, obecnie wykłada w Katedrze Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Łódzkiego – jej zainteresowania obracają się wokół różnych aspektów reportażu radiowego. Lublinianka Katarzyna Michalak od dwudziestu pięciu lat jest związana z Redakcją Reportażu Radia Lublin, w latach 2011-2018 była jej szefową. Dwa razy zdobyła Prix Italia, na koncie ma także nagrody: Prix Europa, Grand Press, Prix Marulić Złoty Mikrofon. W 2021 r. razem z grupą reportażystek i badaczek (w tym gronie znalazł się tylko jeden mężczyzna – Bartosz Panek, dziennikarz radiowy) założyły fundację Audionomia. Cel? Autonomia dźwięku, czyli popularyzacja audialnych opowieści non-fiction: reportaży i dokumentów artystycznych. „Pragniemy, by dźwięk został uznany za pełnoprawne tworzywo sztuk narracyjnych, dlatego też postaramy się wypracować przystępny język analizy i krytyki tychże gatunków.” – deklarują założycielki na portalu fundacji. Na stronie Audionomii są więc wywiady z ludźmi zawodowo zajmującymi się dźwiękiem, recenzje reportaży radiowych, rozmowy z fieldrecorderami.
We wrześniu 2022 roku fundacja zorganizowała pierwszą Ogólnopolską Konferencję Reportażu Dźwiękowego, przyznaje też nagrody za najlepszy polski reportaż dźwiękowy „Audionomia Award”. Julian Treasure powiedział: „Bez słuchania – nie ma zrozumienia. Bez zrozumienia – nie zbudujemy więzi”.